· ZAHIPNOTYZOWAĆ MARIĘ, Bach Richard, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · OFIARA W ŚRODKU ZIMY, Kallentoft Mons, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · MOGLIBY W KOŃCU KOGOŚ ZABIĆ, wielu autorów, Oficynka, recenzent: Żygulska Justyna · DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Anonimowe komentar... |
 | 18 NUMER CEGŁY - Z... |
 | pijawka ... |
 | Literatura i umysł... |
 | Magazyn Cegła na w... |
 | Szukam autora teks... |
 | SATYRYCZNY PIĄTEK... |
 |
Esej: Kulturowe wojny /szkic/ **
Wysłano dnia 09-09-2006 o godz. 16:20:40.
|
|
Autor: bogszu
Islam, choć niejednorodny, zestawiony z właściwą Europie rozmaitością postaw filozoficznych i światopoglądowych sprawia wrażenie niemal kulturowego monolitu. O trzech jego głównych nurtach – sunnizmie, szyizmie i harydżyzmie – przeciętny Europejczyk wie niewiele. Zapewne słyszał o dziewięćdziesięciu mekkańskich i dwudziestu czterech medyńskich surach Koranu, ziemskiej wersji Księgi Matki – źródle islamskiej wiary (iman) i prawa (szariat); wątpliwe zaś, by świadom był, iż tym źródłem jest także islamska tradycja religijna, Sunna, będąca zbiorem hadis – opowieści o czynach i wypowiedziach Mahometa; nie podejrzewa przypuszczalnie, że jest nim również kijas – wnioskowanie przez analogię, gdy ani Koran, ani Sunna nie wystarczą, by rozwiać wątpliwości; i że uznaje się za owo źródło także idżmę – jednomyślne ustalenie poczynione przez grupę muzułmańskich prawników lub religijną wspólnotę islamską (ummah). Ta wiedza nie jest potrzebna Europejczykowi w zmaganiach z codziennością. Nie należy też do sfery jego zainteresowań, ku której zwyczajowo zwraca się w chwilach poświęconych mniej praktycznym sprawom. To oczywiste – jest mu cywilizacyjnie obca. Istnieje jednak podejrzenie, że niebawem stanie się znacząca. Islam stanął u progu Europy. Powiada się, że ów próg przekroczył. W okolicznościach, które – wobec liberalnej postawy Starego Kontynentu – przypominają nieco scenę, gdy naprzeciw zdeterminowanego wojownika staje gentleman chroniony pancerzem dobrych manier, a jedyną zaczepną bronią jaką posiada, jest ostrze jego ironii. Islam jest agresywny. Islam stał się modny.
W jednym ze swych artykułów Gilles Kepel – jeden z największych zachodnich znawców współczesnej historii świata muzułmańskiego – zwraca uwagę na dynamikę relacji między pojęciami dar el islam i dar el suhl[1]. Klasyczne prawo islamskie wprowadziło dychotomię – podział na dar el islam, „ziemię islamu”, i dar el kufr, „kraj niewiernych”. Dar el kufr posiada swój synonim – dar el harb, „kraj wojny”, odsłaniający fundamentalną cechę charakterologiczną religii – znaczenie w islamskiej tradycji imperatywu świętego zmagania (dżihad), przyjmującego często postać walki zbrojnej (kital). Podział na dar el islam i dar el kufr zniknąć może jedynie wtedy, gdy cały świat przyjmie status dar el islam. Trudno oczekiwać, by tak wyrazista granica nie pękła pod naporem życia. Oto więc dar el kufr przyjąć może także stan dar el ahd, „kraju pokoju”, oznaczającego jednak wyłącznie stadium przejściowego rozejmu. Pod pewnymi wszak warunkami dopuszcza się istnienie oddzielnego stanu średniego – dar el suhl, terytorium ugody między muzułmanami a światem bezbożnym. Prefiguracją dar el suhl było swoiste odróżnienie wyznawców innych religii monoteistycznych – żydów, chrześcijan i mandejczyków, zwanych ahl al kitaab, „ludźmi Księgi”, akceptowanych przez świat islamu pod warunkiem płacenia trybutu (dżizja) – od pogan (muszrikun), którym pozostawiono wybór nawrócenia lub śmierci. Ponadto, co ciekawe, w ogólności, muzułmański świat nie neguje tradycji monoteistycznej (tauhid), wymaga natomiast uznania judaizmu i chrześcijaństwa za stany przejściowe – dziś już unieważnione – w drodze do trzeciej, ostatecznej religii objawionej – islamu. Widzi więc rzecz w osobliwie heglowskiej optyce. Dar el suhl to w islamskim świecie kategoria przyporządkowana także Europie. Jednak istotniejsza jest konstatacja Kepela ukazująca relację, w jaką dar el suhl wchodzi na gruncie europejskim z dar el islam. Zapatrzeni w osuwający się berliński mur, nie dostrzegliśmy innych faktów o równie doniosłej symbolicznej wadze[2]. Oto 14 lutego 1989 roku ajatollah Chomeini nakłada na pisarza Salmana Rushdiego fatwę. Kluczem do zrozumienia powagi zdarzenia jest wiedza, iż fatwa obowiązywać może jedynie na terytorium, na którym jej autor sprawuje polityczną władzę, Rushdi zaś w momencie jej wydania był obywatelem brytyjskim, zamieszkałym na terenie Wielkiej Brytanii... W tym samym roku Związek Organizacji Islamskich we Francji zmienia swą nazwę na Związek Organizacji Islamskich Francji twierdząc, iż wzrost liczby obywateli francuskich wyznania muzułmańskiego sprawia, że ci ostatni nie powinni dłużej traktować swego miejsca zamieszkania, jako terenu emigracji – ziemia francuska staje się ich muzułmańską ojczyzną, dar el islam. Ta zmiana pociąga za sobą łańcuch konsekwencji, z których najbardziej brzemienna polega na przywróceniu obowiązku przestrzegania przez wiernych pełnego prawa muzułmańskiego, szariatu, uprzednio częściowo złagodzonego, skutkiem postrzegania francuskiej ziemi w kategoriach dar el suhl. Niebawem dochodzi do pierwszego sporu, dotyczącego noszenia chust w szkole...
Europa wierna jest swym tradycjom – ludzkie postawy zmieniają się wolniej, niż skutki ludzkich dokonań. Także tradycji nowożytnego sceptycyzmu, który, jeśli wprost nie oznacza duchowej słabości, to bywa jej katalizatorem. Filozoficzny czy potoczny – sceptycyzm sprzyja nadwerężaniu fundamentów psychiki. Nie zawsze wprawdzie w stylu bohaterów Houellebcq’a – jednak zabierając się za demontaż sensu, trzeba przygotować się na to, że wysiłek się powiedzie. Ceną trafnej spekulacji bywa wewnętrzne rozchwianie. Czy osłabiona tym sposobem zachodnia postawa zdoła oprzeć się muzułmańskiej determinacji? Spór tolerancyjnego dziedzictwa Europy z islamskim projektem zdaje się rozgrywać głównie na planie motywacji. To ona więc – pochodna wewnętrznej siły oponentów – przesądzić może o ostatecznej postaci równania opisującego warunki stabilności w regionie. Istnieje coś na kształt rodzajowej różnicy obu motywacji (i być może tkwi w tym stwierdzeniu nieśmiała sugestia). Jeśli bowiem jedna płynie ze swoistego odczucia wygody – wyniku przebycia długiego etapu mozolnej i ciernistej drogi nowożytnego postępu, to druga odnajduje swe źródło w fundamentalnym poczuciu krzywdy, pojętej jako brak udziału w jakości życia przypisanej zachodniemu światu. Intuicja pozwala uchwycić jakąś „substancjalność” pobudek pierwszego rodzaju, przeczuć jakąś ich psychologiczną samoistność, i ująć „atrybutywność” pobudek drugiego rodzaju w tym sensie, w jakim nie mogą one egzystować samodzielnie. Psychiczny stan zadowolenia może istnieć tak, by – na swój sposób – jego istnienie od niczego innego nie zależało; psychiczne poczucie krzywdy bez podstawy porównawczej nie odnajduje racji bytu. I jakkolwiek eufemistycznie na rzecz nie spojrzeć – zbyt daleko jeszcze sięgają cienie kolonialnych epok. Jeśli z odrzuceniem tezy o „braku winy” zachodniego świata godzi się nasza refleksja, z jaką skłonnością musi ten koncept pielęgnować muzułmańska emocja?
Islam wstrzelił się w paradygmat konfliktu biedy z zamożnością. Na swój sposób genialnie – zastępując narrację nierówności narracją religijną; jednym zabiegiem pobudzając głębokie pokłady duchowej energii muzułmańskiej wspólnoty. By jednak zrozumieć ten fenomen, trzeba dostrzec głębię „charakterologicznego” podobieństwa łączącego tę religię z tym, co nazwalibyśmy „historyczną okolicznością”, za sprawą której tak różne światy stanęły naprzeciw siebie. Trzeba więc dostrzec, jak doskonale islam „odzwierciedla” w sobie ów cywilizacyjny konflikt, jak skutecznie go w sobie „modeluje”, pielęgnując ów fundamentalny antagonizm – dogłębną psychologiczną sprzeczność między naturalną dla większości ludzi potrzebą pokoju, a – tworzącym pierwotne środowisko nielicznych – imperatywem ekspansji (wojny); sprzeczność, którą tak łatwo odnaleźć w tekście Koranu, nawet w obrębie pojedynczego wersetu (aja): „Przepisana wam jest walka, chociaż jest wam nienawistna” (Koran, sura II, al – Baqarah [Krowa], 216). Islam odnalazł więc „rytm wspólny” – zestroił się z duchem historycznego czasu w tym sensie, w jakim społeczne dramaty zdołały „wcielić się” w wewnętrzne napięcia religii. I stworzył paradoks – emocjonalnej siły reprezentującej „ontyczną” słabość. Karmiąc się gwałtownym uczuciem i niczego w istocie nie oferując. Będąc rozbudzeniem, które żywi się własnym istnieniem. Ujęty kontekstem innych zjawisk byłby więc antytezą buddyzmu – religii spokoju i synergicznych energii spajających wewnętrzne elementy całości (choć wielu buddystów nie posłużyłoby się tutaj pojęciem religii). Osobliwie rzecz zestawił niemiecki filozof Peter Sloterdijk[3], dostrzegając w islamie (a dokładniej w jego politycznym przejawie) trzy cechy predestynujące go do roli następcy komunizmu, kolejnej wersji – by posłużyć się określeniem Sloterdijka –banku światowego gniewu: porywającą dynamikę misyjną, porażająco prosty obraz świata i gotowy do zagospodarowania „nadmiar witalności rosnącej nieustannie ogromnej fali bezrobotnych młodych mężczyzn, którzy swoją beznadziejną wściekłość mogą wyładować jedynie poprzez udział w pierwszym lepszym programie propagującym agresję”[4]. Komunizm – czy raczej jego karykaturalne wynaturzenie – upadł, ideał szybko sięgnął bruku, lecz stare problemy pozostały. Zmienił się jedynie kulturowy kostium, w jakim dziś występują. W Koranie istnieje wybór – wojny lub pokoju. Rzecz jednak w tym, że ten wybór w małym stopniu należy dziś do Europy. Nowożytne dziedzictwo, w którym niepewność istnienia Boga zastąpić chciano pewnością istnienia Człowieka chwieje się. Konflikt trwa, a zachodni świat nie ma pomysłu na jego rozwiązanie. Nie ma, bo mieć nie może – zachodni świat tonie dziś w powodzi problemów. Być może najbardziej znamienne jest jednak to, iż „sprawa islamska” stanowić może jedynie preludium, ledwie mało znaczącą przygrywkę. Daleko na wschodzie rozpoczął się ruch, jeszcze milczący, lecz już pełen potęgi – z kolan zaczęła podnosić się Azja. Historia bywa zagadkowa, bywa ironiczna. Po siedmiu wiekach okazało się, że w księdze krucjat istnieją jeszcze wolne stronice. Tym razem jednak nie pojawi się na nich łacińskie pismo.
---
[1] por. Gilles Kepel, Wojna o przyszłość islamu toczy się w Europie, rozmawia Maciej Nowicki, „Europa – tygodnik idei”, nr 22, 2006. [2] tamże: to i kolejne przytoczenia w akapicie. [3] Peter Sloterdijk, Demograficzna broń islamu, „Europa – tygodnik idei”, nr 33, 2006. [4] tamże.
|
| |
Wynik głosowania: 4.11 Głosów: 9

| |
|
| "Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 18 | Szukaj |
|
| | Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść. |
R E K L A M A
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Inn dnia 10-09-2006 o godz. 16:23:58 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Mnie też dyskutować trudno, bo się zgadzam. Ten artykuł ma i tę zaletę, że ujmuje syntetycznie, to co ówdzie się w prasie pojawia, tylko jakby w rozproszeniu. Choć osobiście byłabym za pewnym rozszerzeniem, czy rozwinięciem.
Osobliwie zainteresowała mnie „osobliwa” teoria niemieckiego filozofa Petera Sloterdijka. Nie sięgałam dotąd po „Europa – tygodnik idei”, nie wiem czy to dostępne u nas na prowincji:)
A zdanie:
„Komunizm – czy raczej jego karykaturalne wynaturzenie – upadł, ideał szybko sięgnął bruku, lecz stare problemy pozostały. Zmienił się jedynie kulturowy kostium, w jakim dziś występują” - to autora czy Sloterdijka, jeśli można wiedzieć.
|
|
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Kapp-Grass (kapp-grass@fabrica.civ.pl) dnia 10-09-2006 o godz. 14:18:41 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Bardzo dobry tekst. Logicznie poprowadzony, sprawnie napisany, pozbawiony informacji niekoniecznych, jednak ubogacający odbiorcę dzięki informacjom dot. prawa muzułmańskiego.
Dodając ten szkic na stronę, miałam nadzieję na dyskusję - temat przecież jest istotny i - wydawało mi się - dość kontrowersyjny, szczególnie, że tezy w tekście zostały postawione dość mocno, bez specjalnego światłocienia. Póki co więc, jestem nieco zdziwiona. Mnie osobiście trudno z tekstem dyskutować, ponieważ się z nim zgadzam, szczególnie z częścią dotyczącą kultury europejskiej. Na temat świata muzułmańskiego nie mam wiedzy fachowej. |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Inn dnia 10-09-2006 o godz. 16:09:32 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | A ja się nie dziwię wcale, że dyskusji brak. Ty, Kapp, zapomniałaś chyba, gdzie żyjesz?
Spójrz, jakie jest pierwsze słowo w artykule. 98% społeczeństwa (teoretycznie!) z definicji ma gdzieś, co czują i czym kierują się wyznawcy innych religii niż obowiązująca. Może tytuł i przyciągnął tutaj kogoś, [że niby o kulturze;)], ale potem... ogonek pod siebie i nie wychylać się.
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez sadza07 dnia 10-09-2006 o godz. 18:01:06 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Szanowni Admini, ze swej strony chcę jedynie powiedzieć, że jako laik w opisywanym temacie, przyjmuję na wiarę tezy w nim stawiane. Ale nie ślepo ufając jedynie Autorowi, wierzę bowiem w znajomość rzeczy Waszą (tj. adm.). Ktoś przecież zaakceptował tekst do publikacji. I ja mam prawo wierzyć, że gniota by tu nie było. Tym bardziej przedstawionego w takiej, dość subiektywnej formie. To tłumaczy brak dyskusji z mojej strony, po prostu wierzę w to, co widzę, mimo iż rzadko tak robię. |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Kapp-Grass (kapp-grass@fabrica.civ.pl) dnia 10-09-2006 o godz. 21:02:17 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | No w Europie żyję sobie, pamiętam ;)
Skoro nie ma sporów, to do autora miałabym prośbę, żeby napisał coś więcej nt. czynników ekonomicznych odgrywających rolę w popularyzacji szariatu poza państwami muzułmańskimi. Mam tu na myśli nie tyle bezrobotnych mężczyzn, co pieniądze z ropy, bo ten wątek w tekście się nie pojawia, a dziwiłoby mnie gdyby nie miał żadnego znaczenia. |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez bogszu dnia 10-09-2006 o godz. 21:40:29 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Oczywiście, czynnik ekonomiczny ma znaczenie, bardzo istotne. I być może wymagałby osobnego omówienia. Jego podstawowa - według mnie - cecha polega na zdolności do skutecznego "wdrożenia" ideologii, "wniesienia" jej w sferę wykonawczą. Czynnik ekonomiczny umożliwia proste przejście od słów do czynów, co właśnie ma miejsce, kiedy spojrzeć choćby na żywotność sieci organizacji terrorystycznych, której utrzymanie wymaga olbrzymich nakładów finansowych. To problem złożonych zależności (co najmniej) polityczno - ekonomicznych współczesnego świata. Sądzę, że wymaga osobnego szkicu, który jednak zbytnio przesunąłby środek ciężkości w kierunku sfery czysto wykonawczej - odbiegając w istocie od korzeni problemu, które rozwijają się w kulturowej glebie. Ponadto mógłby okazać się mało ciekawym dla portalowych gości.
Nie przesądzam jednak - jeśli udatnie przedstawione, takie rozwinięcie może okazać się całkiem ciekawym. Niniejszy szkic jest... szkicem; jako taki może stanowić podstawę do różnorodnych rozwinięć. Problem dzisiejszego islamu i różnorodnych relacji, w jakie wchodzi z otaczającycm go kontekstem jest na tyle złożony, że jego omówienie mogłoby zamierzyć się na objętość sporej książki.
Pozdrawiam
B. |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Kapp-Grass (kapp-grass@fabrica.civ.pl) dnia 11-09-2006 o godz. 01:33:16 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Faktycznie, teraz sobie myślę, że może problem jest zbyt skomplikowany, żeby te różne zależności tutaj ruszać bez zbytnich uproszczeń. Jednak tekst na ten temat chętnie bym przeczytała, szczególnie uwzględniający optykę Sloterdijka. Nie namawiam, ale... ;)
pozdrawiam |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez awdzsd dnia 10-09-2006 o godz. 17:18:21 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Ja myślę, że dyskusji nie ma, bo widząc wiedzę autora, każdy się boi palnięcia czegoś głupiego :) A tekst wydaje mi się mocno kontrowersyjny, nawet jednostronny. Może, jakby się tu trafił jakiś wyznawca, czy choć entuzjasta, jakaś dyskusja by się wywiązała i moglibyśmy też argumenty drugiej strony poznać.
Z zakończeniem tekstu zgadzam się całkowicie. Ludzie zachodu muszą być ślepi, myśląc, że choćby tacy Japończycy, po wszystkim, co się zdarzyło, są teraz ich przyjaciółmi.
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez rahl dnia 10-09-2006 o godz. 22:50:44 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Też bardzo mi się podoba ten tekst. Dyskutować nie będę, gdyż mam zbyt emocjonalny stosunek do tego tematu:) , a przy tym pewnie niepełną wiedzę. |
|
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Inn dnia 09-09-2006 o godz. 21:31:00 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Dobrze napisane, konsekwentny wywód. Sporo bardzo zgrabnych (ze względu na dobór słów) zdań.
No i pozwwoliłam sobie wyciąć: "dar el kufr, „kraj niewiernych”. Dar el kufr posiada swój synonim – dar el harb, „kraj wojny”, odsłaniający fundamentalną cechę charakterologiczną religii "- rozumiem że autor ma na myśli: wszystkich religii, co zdaje się potwierdzać końcówka.
Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem. Nie wiem tylko czy konieczne te cudzysłowy przy pojedynczych słowach; co innego w przypadku przytaczanych zdań.
Pozdro
Inn |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez bogszu dnia 10-09-2006 o godz. 19:39:07 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Religii - to znaczy tej religii, islamu (religii, o której w tekście mowa). Przepraszam - wydawało się oczywiste; jak widać, takie nie jest.
Pozdrawiam
B. |
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Inn dnia 10-09-2006 o godz. 20:38:56 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Hmm. Może zbyt daleko odbiegłam - kraj wojny a wojujący charakter to niezupełnie to samo.
Ale końcówka sugeruje pewne podobieństwo:
"Po siedmiu wiekach okazało się, że w księdze krucjat istnieją jeszcze wolne stronice. Tym razem jednak nie pojawi się na nich łacińskie pismo."
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez bogszu dnia 10-09-2006 o godz. 20:53:39 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | "Dar el kufr posiada swój synonim – dar el harb, „kraj wojny”, odsłaniający fundamentalną cechę charakterologiczną religii – znaczenie w islamskiej tradycji imperatywu świętego zmagania (dżihad), przyjmującego często postać walki zbrojnej (kital)."
Nie wiem, czy dobrze rozumiem wątpliwości, ale zamysł tego fragmentu jest następujący: synonim, o którym mowa (inaczej: fakt istnienia takiego synonimu) odsłania fundamentalną cechę tej religii - znaczenie w islamskiej tradycji...itd. Innymi słowy druga częśc zdania odnosi się do pojęcia synonimu (dlatego stosuję po słowie "synonim" - a przed jego uszczegółowieniem - osłabiający łącznik w postaci myślnika, tak, aby jasnym było, że druga część zdania odnosi się właśnie do określenia "synonim", a nie na przykład do samego określenia "kraj wojny").
Jeśli ten zabieg powoduje konfuzję, świadczy to o niedoskonałości tekstu.
B.
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Inn dnia 10-09-2006 o godz. 22:25:56 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | :) Dzięki za wyjaśnienia. Raczej niedoskonałość czytelnika ma tu miejsce. Ja czasem przesadzam z "wnikliwością". Bo wszystko jest jasne, ale może wolałam odczytać inaczej, bo tak mi pasuje. |
|
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez sadza07 dnia 09-09-2006 o godz. 16:38:57 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Pozdrawiam teraz już mocno zaniepokojony - było mi zostać w swej niewiedzy. Bardzo poszerzające horyzonty, przynajmniej moje. |
|
|
Re: Kulturowe wojny /szkic/ ** (Ocena czytelników: 1) przez _VV_ dnia 09-09-2006 o godz. 17:47:28 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Porządny, solidny artykuł. Pokazuje zarówno rozległą wiedzę autora na temat, jak i wnikiliwe, analityczne myślenie. Podziwiam i pozdrawiam. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|