Javascript Menu by Deluxe-Menu.com
Poezja i proza - Portal Literacki
  Zarejestruj się Strona główna  ·  Twoje konto  ·  Wyślij tekst  


Dzieła wybrane
· zapomniałaś jak masz na imię /wiersz/ *
· róż /wiersz/ *
· ryzykant /wiersz/ *
· Widzenie bezoczne /wiersz/ **
· makroohyda /wiersz/ *

[ Dzieła wybrane ]

Nowe recenzje

· ZAHIPNOTYZOWAĆ MARIĘ, Bach Richard, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita
· OFIARA W ŚRODKU ZIMY, Kallentoft Mons, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina
· MOGLIBY W KOŃCU KOGOŚ ZABIĆ, wielu autorów, Oficynka, recenzent: Żygulska Justyna
· DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz
· I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna
· INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert
· OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita

[ RECENZJE ]


- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne

Przeszukaj stronę



ZAPRENUMERUJ
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail.

NA FORUM
Przeszukaj forum
 
[ Index ]
Ostatnie posty

Anonimowe komentarze - 2010-09-02 20:33Anonimowe komentar...
18 NUMER CEGŁY - ZBIERAMY TEKSTY - 2010-08-25 23:1618 NUMER CEGŁY - Z...
pijawka  - 2010-08-22 21:14pijawka ...
Literatura i umysł - 2010-08-22 17:34Literatura i umysł...
Magazyn Cegła na wakacje - 2010-08-21 16:04Magazyn Cegła na w...
Szukam autora tekstów piosenek - 2010-08-19 22:14Szukam autora teks...
SATYRYCZNY PIĄTEK - 2010-08-16 22:02SATYRYCZNY PIĄTEK...
Dziekuję - 2010-08-15 23:32Dziekuję...
No to się pochwalę, można? - 2010-08-08 00:45No to się pochwalę...
Rewolucja na Rynku Wydawniczym. Artyści niezależni w cenie - 2010-08-01 16:17Rewolucja na Rynku...

Powered by: Splatt Forum V 4.4.0!


REKLAMA



WSPÓŁPRACA













Epika: Elwira /KLON/
Wysłano dnia 14-09-2009 o godz. 19:18:44.

Opowiadanie Autor: flamenco

- Dom pogrzebowy Klon, słucham?! - głos w słuchawce zdawał się mijać z prawdą.
- Dzień dobry, Elwira Wilk z tej strony, chciałam się umówić na... to znaczy chciałam...
- Jesteśmy do pani dyspozycji jutro, od godziny ósmej - uratowała więdnące gardło podpowiedź.
- Dziękuję pani bardzo, będę zaraz po otwarciu - Elwira starała się wlożyć w łamiący się głos odrobinę elegancji i opanowania. Z wdzięcznością pomyślała o empatycznej rozmówczyni, której krótki oddech i przyciszony głos zdradzały zrozumienie dla bólu, być może nawet coś więcej. Wzruszenie.
Nawet jeśli na początku odniosła wrażenie, że osoba po drugiej stronie słuchawki wcale nie słucha, to z pewnością błędnie zinterpretowała intencje.
Kolejny raz źle oceniam ludzi, widzę same klony odarte z resztek ludzkich odruchów - pomyślała, odrywając się na siłę od uginającej kolana rzeczywistości.

Odłożyła słuchawkę na widełki stylowego telefonu, wrzuciła do pomarańczowej torebki pęk kluczy i szybkie staccato szpilek odprowadziło ją po kamiennej mozaice do drzwi. Odruchowo zerknęła w lustro - wyblakłe kosmyki posłusznie usadowiły się za uszami, najwyraźniej nie chcąc sprawiać dodatkowych problemów. Uśmiechnęła się gdzieś w pustą przestrzeń po nim, jakby znów delikatnie przemknął talią w kierunku zmęczonych codziennością piersi i uniósł je na miejsce, w którym pierwszy raz zdyszana miękkość spotkała jego stanowcze dłonie...

Spuściła wzrok i otrzeźwiała. Otworzyła dolną szufladę stojącej za plecami komody i wyjęła czarny, zamszowy worek. Matowy, zupełnie jak teraz ona. Przełożyła klucze, dokumenty, portfel, beżową pomadkę i wybiegła w zapadający wieczór, zatrzaskując za sobą drzwi domu pustego bardziej, niż kiedykolwiek przedtem.


*****

- Proszę przyjść, o której będzie pani wygodnie - powtórzyła myśl Zuzanna. - Do zobaczenia.

- Opamiętaj się! Chyba zakapowała, że coś jest nie tak!
- Przecież to nie ja się wiję i sapię, kochanie - Wacław z szelmowskim uśmiechem wychylił rudą, potarganą łepetynę spod fioletowej sukienki.
- Wyglądasz, jakbyś się wgryzł w kosz brzoskwiń, wytrzyj się - zripostowała Zuza.
- W jedną, ale za to jaką soczystą! - kontynuował przekomarzanki potarganiec. - Nie łam się, mała, na bank tamta ze słuchawki nie skojarzyła. Najwyżej wzięła twoje jęki za wyraz współczucia, może nawet jaką pochwałę zaliczysz u szefostwa, kto wie...
- Dobra, już nie świruj, bo stygnę - Zuza zagrnęła chłopaka udami z powrotem do raju.


*****

Przez okno wpadł zbłąkany dmuchawiec. Słońce juz od dobrych kilku godzin dudniło o parapet gorącem. Maurycy, który przed chwilą wrócił z porannych łowów, chwytał z satysfakcją dziarskie promienie w stare kości. Wypłowiała sierść lśniła w tym kiczu jak na wystawie z cepelią.

- Dzień dobry, przyszł... - Elwira, zaanonsowana cichym pukaniem kulturalnej i obytej czterdziestokilkulatki, zawiesiła się w środku zdania zdumieniem.
- O rany! Wacek, rusz się! Nie tak się rusz, cholera, ja przepraszam najmocniej, my z kolegą, znaczy się, ja i mój przyjaciel, to znaczy, my zaspaliśmy i my... błagam, niech tylko pani nie mówi nic szefowi, ja to wszystko zaraz wytłumaczę, Wacek! ogarnij się! Proszę nas zrozumieć, my się kochamy i... o Boże!

Wacław przeciągnął się pełnią porannych możliwości dwudziestoletniego męskiego ciała, rozziewał zaspaną, szczęśliwą gębę, uchylił powieki i zdębiał. Stał w bezruchu, a Zuza nieudolnie próbowała zasłonić swego Adonisa prześwitującym ze starości prześcieradłem. To jednak - mimo wieku i stopnia zużycia - okazało się nader dowcipnym współpracownikiem dziewczyny i spłynęło liryczną falą, by prozaicznie zawisnąć na kołku. Wacława.

- Dajcie spokój. My też pierwszy raz zrobiliśmy to pod klonem, uwiodłam go bez odrobiny wstydu na policzku. Wiedziałam, że to będzie właśnie ten jeden jedyny, ten na długie lata. Pamiętam jeszcze cholerne, rozbiegane chaotycznie mrówki, poczułam się... prawie jak Telimena z tym moim Tadeuszem w naszej świątyni dymania. Tak to się teraz mówi chyba? Wtedy też świat kręcił się wokół cycka, nie ma co egzaltować rzeczywistości - Elwira żwawym krokiem wymaszerowała z zatłoczonego w tej sytuacji pomieszczenia, nie kryjąc błysku w znów młodym oku. - Przyjdę po obiedzie.

Wacek zmiękł, a Zuza długo jeszcze zbierała zadbaną szczękę z podłogi, zanim wydukała krótke babka z klasą, nie ma co!

Drzwi pokoiku na zapleczu domu pogrzebowego Klon uchyliły się jeszcze na kilka sekund, by wpuścić do środka ciepłe dziękuję Elwiry.

 
Oceny artykułu
Wynik głosowania: 3.42
Głosów: 7


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Wersja do druku Wersja do druku


"Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 22 | Szukaj
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

R E K L A M A

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Elwira /KLON/ (Ocena czytelników: 1)
przez sleepyhead dnia 14-09-2009 o godz. 21:39:35
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Hmm... to chyba nie jest moje poczucie humoru ;)
I po raz kolejny - może niesłusznie - mam wrażenie, że tekst został napisany na chybcika. Pełno skrótów myślowych:

"- Dom pogrzebowy Klon, słucham?! - głos w słuchawce zdawał się mijać z prawdą".

Co w tym głosie było takiego, że zdawał się mijać z prawdą? To się wyjaśnia później, ale IMO to zdanie jest nieklarowne, niezrozumiałe. Z jaką prawdą mijał się głos? Z taką, że to dom pogrzebowy? Był figlarny, roztargniony, poirytowany, fałszywy? Kawonaławizm dobry nie jest, ale nadmierna skrótowość też nie służy ;)

Pełno też przekombinowanych zwrotów jak: "Uśmiechnęła się gdzieś w pustą przestrzeń po nim, jakby znów delikatnie przemknął talią w kierunku zmęczonych codziennością piersi i uniósł je na miejsce, w którym pierwszy raz zdyszana miękkość spotkała jego stanowcze dłonie..."

Rozumiem dystans do własnego pisania :) ale powyższe jest dość niestrawne ;)

Dziwny szyk wyrazów:
"uratowała więdnące gardło podpowiedź"
Nie rozumiem, o co chodzi w tym zdaniu.

I taki drobiażdżek:
"Dzień dobry, przyszł... - Elwira, zaanonsowana cichym pukaniem, itd."
Przeczytaj tę wypowiedź na głos. Wydaje mi się, że słowo "przyszłam" urwane na "ł" brzmi nienaturalnie. Już prędzej "Przy..." albo "Przysz..."

Ogólnie - zupełnie do mnie nie trafiło.
Pozdro :)



Re: Elwira /KLON/ (Ocena czytelników: 1)
przez Maniektensam dnia 15-09-2009 o godz. 18:03:07
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
"Wyglądasz, jakbyś się wgryzł w kosz brzoskwiń, wytrzyj się - zripostowała Zuza." - łomatko!



Re: Elwira /KLON/ (Ocena czytelników: 1)
przez akoros dnia 16-09-2009 o godz. 07:17:48
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Sytuacja, okraszona wymyślnymi do przesady opisami typu: " przemknął talią w kierunku zmęczonych codziennością piersi i uniósł je na miejsce, w którym pierwszy raz zdyszana miękkość spotkała jego stanowcze dłonie... ", albo "Zuza długo jeszcze zbierała zadbaną szczękę z podłogi" (o obrzoskwini nawet nie zacytuję).
Poza tym samo zdarzenie wydaje mi się zupełnie niemożliwe. Dom pogrzebowy, w którym ktoś mieszka na zapleczu, jeszcze mogę sobie wyobrazić, ale skoro ktoś wszedł bez pukania, to pewnie zakład miał witrynę, czy choćby oszklone drzwi, w przeciwnym razie by zadzwonił, lub chociaż zapukał. A w ogóle drzwi były niezamknięte na noc??
Całą noc spali na biurku, czy pod? Jeśli na zapleczu, to klientka od razu tam weszła , nie czekając aż ktoś do niej wyjdzie? Nie próbowała nikogo zawołać, zapytać czy ktoś jest w pomieszczeniu obok? Jeśli nawet, to raczej wycofałaby się nic nie mówiąc, a nie opowiadałaby historii swojego życia. I dlaczego "babka z klasą", bo nie obsztorcowała parki za figle w miejscu pracy?
Taki moment zetknięcia realnego świata i miłości dwojga ludzi, z tragedią osoby, która straciła męża , jest interesujący. Sposób zaprezentowania tematu już nie bardzo. W sumie wrażenia po lekturze takie sobie.



Re: Elwira /KLON/ (Ocena czytelników: 1)
przez blackgrzywa (blackgrzywa@wp.pl) dnia 19-09-2009 o godz. 10:46:24
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://ikarvotumseparatum.wordpress.com/
Super pomysł na nieszablonowe potraktowanie tematu. Bardzo sprawnie językowo i z humorem Zdecydowanie pozytyw :)





Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.

Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.

AntySpam | Walcz ze spamem! Kliknij tutaj!


PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.

Twoja strona na wyciągnięcie ręki