· ZAHIPNOTYZOWAĆ MARIĘ, Bach Richard, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · OFIARA W ŚRODKU ZIMY, Kallentoft Mons, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · MOGLIBY W KOŃCU KOGOŚ ZABIĆ, wielu autorów, Oficynka, recenzent: Żygulska Justyna · DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Anonimowe komentar... |
 | 18 NUMER CEGŁY - Z... |
 | pijawka ... |
 | Literatura i umysł... |
 | Magazyn Cegła na w... |
 | Szukam autora teks... |
 | SATYRYCZNY PIĄTEK... |
 |
[POGRANICZE] Epika: Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x
Wysłano dnia 06-10-2009 o godz. 08:38:02.
|
|
Autor: flamenco
.
Wracając - sam nie wie którędy i jak długo - zastanawiał się kolejny raz, jak to jest, że kobiety po mistrzowsku odgrywają przeróżne odcienie orgazmu, a udawanej miłości nie zaliczyłyby nawet na dwa z plusem. Wszedł do całodobowego i kupił wytrawne czerwone, nie zwracając najmniejszej uwagi na cenę i markę. Im tańsze, tym lepiej.
- Reszty nie trzeba! Chciał wypalić gardło, żołądek, jelita, najdrobniejsze żyłki. Wygarbować skórę.
Przekręcił klucz jednym brutalnym zgrzytem i zatrzasnął za sobą drzwi gnijącej świtem nocy.
Za oknem szalała ulewa, gdy modlił się o zagłuszającego rzeczywistość kaca. Zataczając się, bezwładnie przygniótł sterylną pościel. Pożegnał się z poduszką. W głowie dudniły mijające godziny.
*****
Patrzył, jak jędrnieją jej zmysły, a myśli gasną zapowiedzią burzy.
- Odpoczniesz we mnie? - drobna brunetka kokieteryjnie przymrużyła oczy. - Wezmę prysznic, czekaj na mnie właśnie t a k - zaakcentował spojrzeniem przyspieszony oddech dziewczyny, wpleciony w łąkę na rozdrożu piersi. Odwrócił się i poczuł, jak maki wbijają mu się w skronie. Otrząsnął się z dziwacznego dejavu, przeczesał dłońmi porządek we włosach. Uśmiechnął się niepewnie i minął próg obcej łazienki, chłodno witającej wypieszczone ciepłem dywanu stopy. Zamknął drzwi, przymknął oczy.
Maki. Wyraźnie je przeczuwał. Obrzmiewały, wygładzając czas na jego czole. Pulsowały rozrzedzoną czerwienią, sierpniem i kłosami.
Nie miał ochoty na siłowanie się z echem pochłaniającym jego ciało jak woda, której szeroki strumień wyciskał zmęczenie z każdego mięśnia. Splótł dłonie na ścianie i zanurzył twarz w przeszłości. Tylko na chwilę, obiecał sobie szeptem.
Ona była młodsza i nie była brunetką. Miała chabrowe, ciężkie jak ołów oczy. Być może inaczej by je zapamiętał, gdyby nie kontrast sytości błękitu z surową, prawie białą skórą i słonecznym warkoczem. Nie tak pełnym, jak południowe złoto, czy rdzawy zachód. Delikatnym, jak pierwsze letnie wschody, jak zapach nadchodzących wakacji, tych jeszcze nastoletnich.
Chabry pośród kłosów - najpiękniejsze wspomnienia zachwytów i niewinności, powietrze przesycone rozleniwioną wsią. Uwielbiała kłaść się pośrodku pola, jakby wiedziała, jakim zjawiskiem jest pejzaż domknięty jej ciałem. Dziś uznałby to za infantylny obrazek, odpustowy wyjątek profanujący świętość intencji. Ale nie wtedy.
Pamięta, jak dziewczyna wlała się gorączką w jego lędźwia. Wyryła swój ślad na obydwu policzkach tak wyraźnie, że chłopak bał się wracać popołudniem do chałupy dziadków. Nie miał jeszcze na tyle wyostrzonego instynktu kłamcy, by na poczekaniu wymyślić sto usprawiedliwień dla płonącego, już przecież męskiego, lica. Chadzał do swojego cudu każdego dnia, bez słowa wpatrując się w objawienie podarowane mu przez niebiosa. Czyste i bez skazy.
Wraz z malejącą odległością pozwalał sobie na coraz większą bliskość. Wyobraźnią spacerował po miękkim brzuchu, dobierał imię pod odcień uśmiechu, liczył przybywające wraz z upływem lata piegi na zaróżowionych ramionach. Czuł, jak rozgrzana skóra pleców przelewa się przez jego dłonie, gdy wygładzał swoją muzę lawendowym olejkiem. Napisany przez jej kobiecość mężczyzna mógł bezkarnie penetrować zakamarki jej duszy i ud, nie czyniąc żadnej krzywdy chłopcu. Wsłuchiwał się w rytm serca, niemal wsuwając ucho w spieczoną ziemię - mógłby przysiąc, że to jej puls narzucał rytm drgającemu powietrzu.
Nadszedł dzień, gdy usta dziewczyny obrzmiały ostatni raz pod jego koszulą. Nie pamięta, kiedy było mu tak po prostu, prawdziwie smutno. Zaciskał powieki, by jeszcze przez chwilę niecierpliwie otulać się zapachem połyskującej na łonie kępki. Zapachem życia. Banałem. Chciał nauczyć się na pamięć idealnych krzywizn, łuków, faktury, wibrowania czerwieni...
- Wszystko w porządku? - głos zza drzwi, choć łagodny, brutalnie stłamsił tęsknotę dokładnie tak, jak wtedy zrobiło to kończące się lato. - Tak - skłamał z lekkością splunięcia. - Już wychodzę, skarbie - kolejne kłamstwo wygładziło niecierpliwość dziewczyny.
Starł ręcznikiem resztki maków z twarzy i spojrzał w zamglone lustro. Dziwne - pomyślał - dziś wiem, że była niezgrabna, miała za mały biust i za szerokie biodra. Krótkie nogi i chude ramiona. Najpiękniejsza brzydula świata. Tylko... po co ja to wszystko wiem?!
Odetchnął kilka razy głęboko, śmiało nacisnął klamkę i podszedł do łóżka z jej naprężonym syntetyczną ochotą ciałem.
*****
- Powinnaś mieć usta jak maki - rzucił w przestrzeń.
Wytarł nóż i popatrzył jeszcze raz na martwą, blednącą skórę i żywą, gorącą czerwień zwalniającej bieg krwi. Ten kontrast też zapamięta na zawsze.
- Reszty nie trzeba.
Tandetny szelest dwustuzłotówki zastąpił roztańczone kłosy.
|
| |
Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
| |
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 06-10-2009 o godz. 10:50:41 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Gdyby tu zajrzał Redaktor, mam pytanie :)
Zaproponowane toto z tytułem Reszty nie trzeba albo kalka dla początkującego harlekinisty, czyli Maki na grobie Mniszkówny. zmieściłoby się w ramach satyry i zabawy słowem ? Czsu nie cafnę, ale przynajmniej sie dowiem, czy wcześniejszy patent był trafiony... |
Re: Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 06-10-2009 o godz. 13:45:00 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | ok, zapytać na przyszłość można; poszukam dla takich sugestii formy bardziej instruktażowej ;) |
|
|
Re: Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez alive dnia 06-10-2009 o godz. 11:12:39 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Hej, Fla :). Witaj tu, gdzie wiedzieliśmy, że się znajdziemy ;). Co to jednak znaczy - dobre planowanie ;). |
Re: Reszty nie trzeba (Maki) /miniatura/ ->x (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 06-10-2009 o godz. 11:40:58 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Jak zacznę dodatkowo trafiać w daty, pomyślę o prorokowaniu; na razie pozostanę przy pro rokowaniu ;) |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|