· ZAHIPNOTYZOWAĆ MARIĘ, Bach Richard, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · OFIARA W ŚRODKU ZIMY, Kallentoft Mons, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · MOGLIBY W KOŃCU KOGOŚ ZABIĆ, wielu autorów, Oficynka, recenzent: Żygulska Justyna · DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Anonimowe komentar... |
 | 18 NUMER CEGŁY - Z... |
 | pijawka ... |
 | Literatura i umysł... |
 | Magazyn Cegła na w... |
 | Szukam autora teks... |
 | SATYRYCZNY PIĄTEK... |
 |
[POGRANICZE] Epika: Krótki sen Józefa /chyba miniatura, chociaż bardziej satyryczna/
Wysłano dnia 29-10-2009 o godz. 15:54:46.
|
|
Autor: flamenco
.
Tej nocy Józef spał na raty. Budził go każdy szmer wiatru, jakby ktoś siedział w jego głowie i kazał nasłuchiwać konspiracyjnych wieści. Dopiero tuż przed świtem zmrużył oko na dłuższą chwilę.
Z początku uśmiechnięty, z przyjemnością wygrzewał kości u brzegu życiodajnego Nilu. Rozkoszował się widokiem, który doceniło nawet słońce, rzucając snop ciepłego światła wprost na kąpiącą się tuż obok kobietę.
- A mój pan czemuż tak zachłannie na mnie spoziera? Przecież widuje swoją nałożnicę niemal każdej nocy.
- Twoim panem, o pani, jest twój pan - tu Józef zorientował się, że
tym językiem daleko nie popłyną i postanowił nieco uprościć igraszki. -
Ty wiesz co, Potifarowa? Może my sobie jednak mówmy na ty, to sporo uprości i rozjaśni.
- Przepraszam najmocniej, ale od rozjaśniania, to jestem tu ja! Jak
sobie państwo nie życzy, to sobie państwo poczeka do wieczora, aż
wzejdzie ten zblazowany łysek, ta popierdółka, której się odbija moim
blaskiem, ten...
- Dobra już, dobra, nie marudź, tylko stój!
- Schlebiasz sobie. Mnie dopiero taki jeden Miki wstrzyma, ale pomarzyć miło, nie?
- Wiesz, co miałem na myśli... Na litość bogów! Została mi chwila
na drzemkę i musi ją mitrężyć akurat słoneczne ego z nadciśnieniem? -
Józef spojrzał błagalnie w górę. - Obiecuję złożyć stosowną ofiarę,
tylko już...
- Ofiarę? Posuwasz żonę mojego syna i śmiesz mnie usuwać, pardon, w cień?!
- Par-że-co ?
- Kiedyś dopiszą do tego, co lubicie praktykować z Potifarową także
język myśli i słów. Będzie równie przyjemny dla ucha, co twój dla...
hm... no dobra, mniejsza o to, pomilczę te kilka chwil, niech będzie
moja strata, a twoja przyjemność.
- Dziękuję, o czcigodny Ra. Zaraz, zaraz... Szlag by to trafił!
Widzisz, coś narobił? Może chociaż okaż nieco życzliwości i powiedz,
czy z góry widać, gdzie się moja bogini wypłukała z tej piany, cośmy
jej nabili niepotrzebnie.
- No nie bardzo, ci powiem. Może się utopiła? Wiesz, przypływ dzisiaj.
- Nie kombinuj, to rzeka jest, ona nie ma przypływów.
- To może ją jaki wartki prąd poraził, czepiasz się słówek.
- Wolałbym się nie tłumaczyć Potifarowi ze zniknięcia jego damy.
- Temu damy, tamtemu damy...
- Przestań dowcipkować, gdy ja się o gardło swoje obawiam!
- Józek, ale ty kojarzysz jeszcze tak mniej więcej, że to sen?
Józef starł z czoła pot, wziął głęboki oddech i obrócił się na drugi bok.
- O tak - wymruczał przez sen - poleżę w tych niezmąconych niczyją obecnością okolicznościach.
Słońce, nieco już bledsze, milcząco pieściło zmarszczki na
powierzchni wody. Delikatny wiatr tańczył w długich włosach Józefa.
Piasek wtulał się w opaloną skórę mężczyzny. Ptasia rodzina urządziła
najmłodszemu pokoleniu lekcję dobrych manier gdzieś w tle. Kilka much
kulturalnie dyskutowało o wyższości kuchni egipskiej nad ubogą dietą
hebrajską, na którą część z nich była skazana ze względu na feralne
miejsce zamieszkania. Żaby ćwiczyły okolicznościowe przyśpiewki przed
sobotnim przyjęciem na cześć faraona. W sumie infantylny bzdet - nic,
tylko spać.
- O, czyżby moja zguba odnalazła drogę? - Józef uniósł głowę znad ziemi, podekscytowany samym pomysłem na dalszy scenariusz.
Woda, wyraźnie poruszona, spiętrzyła się od południa ku brzegowi.
Coraz wyraźniejszy odgłos brodzących nóg przywracał szeroki uśmiech na
twarz mężczyzny, który na chwilę nawet przymknął powieki, by szybciej
wywołać w myślach obraz upojnych krągłości, jędrniejących w strugach
chłodnej wody. Już czuł zapach miękkiej, mlecznej skóry swojej kochanki
i.. niestety, wtedy otworzył oczy.
- Krowy? A co tu do cholery robią krowy?! Co tu się wyprawia?! To
ma być jakaś zemsta bogów, czy.. aha! To wszystko twoja sprawka, tak?!
- Józef wbił wściekły wzrok prosto w słońce, bezładnie machając rękoma.
- Wybacz, stary. Tak wyszło. Sam rozumiesz, że sny prorocze mają
priorytetowy charakter, a mój syn jest akurat poza zasięgiem. Nie moja
wina, że ma załączoną opcje przekierowanie rozmowy.
|
| |
Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
| |
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Krótki sen Józefa /chyba miniatura, chociaż bardziej satyryczna/ (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 29-10-2009 o godz. 19:31:46 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Jednak można mnie tu jeszcze czymś zaskoczyć (yes!!) - głowę bym sobie dała uciąć, że na Pograniczu wyląduje Bezdomny, a Józiu będzie miał szansę rozbawić absurdem czytelników na Głównej. Jednak bezdomny budzi litość, nie ma to tamto :))
Powinnam to umieścić w konwencji żartu? |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|