· ZAHIPNOTYZOWAĆ MARIĘ, Bach Richard, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita · OFIARA W ŚRODKU ZIMY, Kallentoft Mons, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Błaszkowska Alina · MOGLIBY W KOŃCU KOGOŚ ZABIĆ, wielu autorów, Oficynka, recenzent: Żygulska Justyna · DEWIACJA, Cook Robin, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Lipski Bartosz · I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, Gilbert Elizabeth, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Żygulska Justyna · INTRUZI, Marshall Michael, Albatros, recenzent: Cichowlas Robert · OBCY ELEMENT, Zakirov Oleg, Dom Wydawniczy REBIS, recenzent: Kwiatkowska Anita
[ RECENZJE ]
| |
|
- - www.literacka.pl - - czyli książki fabrykantów i inne
|
|
|
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach w Serwisie podaj swój adres e-mail. | |
 | Anonimowe komentar... |
 | 18 NUMER CEGŁY - Z... |
 | pijawka ... |
 | Literatura i umysł... |
 | Magazyn Cegła na w... |
 | Szukam autora teks... |
 | SATYRYCZNY PIĄTEK... |
 |
Epika: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ **
Wysłano dnia 07-12-2009 o godz. 07:17:43.
|
|
Autor: Ryba
(opowiadanie przyzakładowe)
-ludziom pracy-
Kiedy wpadłem zdyszany jak koń po westernie do lokalnego dragstoru (znów spierdolił mi tramwaj), z ulgą zobaczyłem, że stoi przede mną jedna jedyna persona. Ziołowe tabletki uspokajające wydawały się sprawą najwyższej wagi przed kilkugodzinnym mityngiem motywacyjnym, szczególnie, że placebo działa na mnie nawet wtedy, kiedy wiem, że nie działa, bo przecież wiem, że łykam placebo. Jednak dzięki temu dalej mam świadomość wszystkiego, co robię i jak robię, albo jeszcze precyzyjniej, mam świadomość tego, czego nie zrobię, a przecież zrobić mógłbym. Jak kiedyś po jedynym (jak dotąd) nafaszerowanym chemią medykamencie, kiedy spytałem teścia: „A ty kurwa, kto jesteś?”. Musiał grzecznie odpowiadać swoim pedagogicznym basikiem: „Ojcem twojej żony, Renaty. Renata wyszła za ciebie za mąż”. To akurat pamiętałem z USC. Nota bene Hendrixowi ten materiał by podjechał.
Entuzjazm okazał się jednak przedwczesny.
- Mówię po raz setny, że mam tu opakowanie od tego leku i z tego, co
się dowiadywałam, i to w wielu miejscach, to jednoznacznie nie wiadomo
czy mam te globulki stosować dopochwowo, czy doustnie – z kontekstu
wynikało, że rozmowa toczy się już chwil kilka i ma charakter
zdecydowanie rozwojowy.
Z trudem powstrzymałem się od dygresji, że istnieje jeszcze
trzeci, równie istotny wariant absorpcji, o którym szanowna
przedmówczyni nie raczyła wspomnieć. Mianowicie problem globalnie można
rozwiązać poprzez zastosowanie metody eliminacji w drodze negatywnej
selekcji. Ergo, poza wyżej wzmiankowanymi otworami powinna go sobie
również spróbować wsadzić w dupę. Jeżeli nie wyjdę stąd za trzy minuty będę bardziej wkurwiony, niż byłem przed wejściem do dragstoru.
- Panu się pewnie spieszy – osoba o ezoterycznie moherowej
powierzchowności dość niespodziewanie dostrzegła, jak nerwowo
przebieram nogami. Musiała uznać w nagłym przebłysku, iż świat nie
rozwiąże ad hoc jej egzystencjalnych problemów w trakcie tak krótkiej
werbalnej wymiany poglądów, albo zadzwoni z tym do radia (jak piszę
radio, to wiadomo jakie radio - jest jedno radio) dzieląc się
problemami ze słuchaczami. - Jakiś ziołowy preparat na uspokojenie – wydukałem i pani w
białym kitlu podreptała do regału pełnego formuł medycznych i za chwilę
już jeden problem miałem z głowy. Co z tego, że to nie działa. Skoro jak się tym oszukuję, to na
mnie działa. Musi być niezły ze mnie kanciarz. Na razie tylko siebie
robię w konia.
Najwyraźniej spotkanie zaczęło się o czasie, bowiem odwalony jak
szczur na otwarcie kanału pełniący (od zarania dziejów) obowiązki
prezesa, regularnie pierdolił już trzy po trzy (tzn. po tym jak
powiedział „dzień dobry” i jak to niezmiernie miło jest mu witać). I
pewnie bym na nie zdążył, gdyby nie trzy przecznice, (co
przewidziałem), a na nich trzy czerwone światła, po trzy minuty każde
(nie przewidziałem). Jak ktoś ma pecha to i w dupie palec złamie.
Przez niewyróbkę temporalną musiałem usiąść na jedynym wolnym
krześle w drugim rzędzie, tuż za linią frontu obsadzoną przez
japiszonów. Przede mną sapał ze zrozumieniem dupowłaz, któremu miesiąc
temu wmówiłem, że w bufecie jest gazowany sok pomidorowy. Od kiedy
zamówił go na lancz (nie kurwa na drugie śniadanie), omija mnie
słusznie szerokim łukiem. Od całej reszty odstawał osobnik z wąsami jak
szczota do kibli, zalegający po mojej lewicy, z wyglądu przypominający
nieco Krzysia Krawczyka (po osuszeniu kilku cystern technicznego
spirytusu), zwany potocznie Jaktokiem, ponieważ kiedy się werbalizował,
rzadko wykraczał poza: „Jak to k…. nie ma kawy”, „jak to k…nie działa
internet”. Kiedyś Jaktok był trepem w stopniu majora, jednak po
przepracowaniu 15-stu lat w służbie ojczyzny postanowił zostać
emerytem. Poza tym, że był emerytem, był także zięciem. Zięciem
pełniącego obowiązki, dzięki czemu był również kierownikiem.
Kierownikiem powołanego w tym celu działu restrukturyzacji, systemowych
wdrożeń i opiniowania projektów. Jedno trzeba mu oddać, nie bał się
niczego. Żadnej skarbówki, sanepidu, odbiorów technicznych, dampingów.
Nie wiedział, co to strach. Wynikało to z tego, że Jaktok nie wiedział
nic, co nota bene stało się jego największym atutem. Na jego widok
nachodziła mnie przerażająca myśl, że do niedawna mógł chodzić po
mieście z bronią. Raz mi się przyśnił przy tablicy w polowym mundurze,
jak z wskaźnikiem a la Słodowy omawiał swój autorski projekt: „Dzięki
temu urządzeniu każda torpeda, która nie trafi do celu wraca do bazy…”.
Dla zatarcia wrażenia nepotyzmu po drugiej stronie sali prężył się
Jaktok junior – stażysta i karateka w jednym, fan seriali akcji i
strażnika Teksasu oraz zwolennik permanentnej wojny o pokój na świecie
dla zabicia biedy. Co prawda, mnie również Chuck interesował, ale od
strony socjopatycznej – koleś z gównem w oczach potrafił zabić
kilkunastu ludzi,zanim przejechały początkowe napisy odcinka. Po mojej
prawej stronie siedział prawdziwy chuj, więc o nim nie napiszę. Może
tylko tyle, że chuje mają najgorzej, bo nigdy się nie śmieją.
Ton pełniącego obowiązki wyraźnie zasugerował przedstawiane w inwokacji prawdy objawione, zastygłem więc w głupio-mądrej pozie.
- (..) następnie motywacja i integracja (..) a więc działania
podejmowane wskutek współdziałania (..) łączy się z tym umiejętność
słuchania (..) umiejętność odniesienia się do tego, co inna osoba ma do
powiedzenia.
Czyli jego. Nadumysła.
- (..) mam nadzieję, że w przedstawionych przeze mnie aspektach rozwinie się twórczo panel dyskusyjny (..) – skróty autora.
Motywację mam zarysowaną na solidnym fundamencie. Jak mnie wyleją,
stracę fundusze na browar, fajki, wycieczki, książki (nie śpimy na
nafcie)czy żeby regularnie dorzucać do czynszu połowie lokatorów,
którzy mają głęboko w poważaniu tak ziemskie sprawy, jak zobowiązania
wobec spółdzielni mieszkaniowej.
Integracji chyba dalej niż w zeszły łykend posunąć się nie da, a
jeżeli się da, to będzie niezwykle trudno (zresztą nie wiem czy
chciałbym w tym uczestniczyć). Żeby była jasność, ten postulat akurat
popieram w pełnej rozciągłości, szczególnie, że w ostatnim kwartale
zarysował się niezwykle silny trzon grupy uderzeniowej. Nie osłabił go
nawet drobny incydent podczas nieoficjalnego sobotniego meetengu,
doznany przez nowego skarbnika i zastępcę głównego księgowego. Kiedy
próbowali pokonać wspólnymi siłami ulicę (integracja), jednak nie
wszerz, ale wzdłuż (innowacyjność, poszukiwanie nieszablonowych
rozwiązań), zostali przez policyjny patrol przewiezieni do lokalnej
izby wytrzeźwień za naruszenie porządku na drodze publicznej. Wspólne
działania jawią się jako skutek integracji, tak więc koniunkcja
zastosowana przez peo prezesa w założeniu już obarczona jest błędem
logicznym. Natomiast, jeżeli chodzi o umiejętność słuchania innych i
odniesienia się do tego, co mają do powiedzenia, też nie jest chyba
najgorzej (vide sobotnia koncepcja wysunięta przez nowego programistę:
„A może do tych zgrzewek byśmy dokupili odrobinę wody ognistej?”.
Standing ovation). Na wszelki wypadek postanowiłem nie werbalizować
przemyśleń.
Jedną z najbardziej oderwanych od rzeczywistości rzeczy, jaką można
w rzeczywistości popełnić jest pisanie życiorysu, tudzież listów
motywacyjnych. W znakomitej większości przypadków, jeżeli nie
nakłamiesz, nikt prawdopodobnie uważniej nie zerknie, jeżeli nakłamiesz
jesteś kłamcą. W poważaniu mam fakt czy moja znajomość mandaryńskiego w
stopniu komunikatywnym okaże się fikcją, jeżeli jednak podczas pisania
własnej historii sam robię się w konia, to raczej nic dobrego z tego na
dłuższą metę nie wyniknie. Białe kołnierzyki przede mną znają biegle
(minimum) dwa języki obce, dwa w stopniu średnim, każdy ma ze trzy
kursy przedsiębiorczości i od początku kariery zawodowej znajduje się
na kierowniczym stanowisku (clearing manager). Najgorsze jest jednak
to, że uwierzyli w to, co napisali. Bo jeżeli pisze się taki życiorys,
to żeby taki właśnie mieć.
Ryzyko zawsze jednak jest. Ale no risk, no fun. Za miesiąc ma
przyjechać austriacka delegacja dużego koncernu IT. Stąd zarząd,
opierając się na posiadanych informacjach wyznaczył osoby
odpowiedzialne za tłumaczenie, opiekę, rozwiązywanie problemów, czas
wolny. Na biurku japiszona bezpośrednio odpowiedzialnego za czas wolny
(znajomość języka minimum biegła), zauważyłem otwarty podręcznik
drugiej klasy gimnazjum do niemieckiego. Miło, że tak poważnie
podchodzi do zleconego mu zadania, od dupy strony jednak patrząc, skoro
nasz kaowiec znajduje się na etapie czytanek o tym, z ilu pokoi składa
się jego mieszkanie, z ilu okien i że ma też drzwi, łazienkę, stół, a
na stole kwiaty, co będzie, kiedy gruntownie wyczerpie w towarzystwie
te tematy? Entschuldigung, błąd logiczny. Skoro korzysta z tak fachowej
literatury, to dopiero uczy tych czytanek. W przypływie uzasadnionej nudy, podczas jednego z podobnych
spotkań, zacząłem kiedyś bazgrać do wzorca alternatywny schemat CV, coś
a la: Cechy osobowości, które cenisz w sobie najbardziej – skurwiel,
egoista; hobby – nazizm, rasizm, terror; zawód wykonywany –
wichrzyciel, socjalista; wykształcenie – zasadniczo wyższe, Podkarpacka
Wyższa Szkoła Wielorybnicza, etc. Nawet ciekawie wyszło.
Panel dyskusyjny okazał się nie mniej fascynujący, aniżeli panel
podłogowy. Dziesięć minut mojej autoprezentacji wypełniała euforia i
optymizm. Rozdaniu papierowych teczek z technicznym projektem
przebudowy sieci elektrycznej w starej filii podwykonawców nadałem
charakter uroczysty i dostojny. Kiedy usłyszałem w kieszeni ‘dzyń,
dzyń’ okazało się, że jak zwykle nie wyciszyłem telefonu. Zgodnie z
obowiązującą doktryną, postanowiłem porażkę zamienić w sukces,
bezzwłocznie wybiegając z sali konferencyjnej jak przystało na
zaharowanego busymana, aby w zaciszu korytarza móc udzielić
wyczerpującej odpowiedzi:
- Naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, ile dla mnie robicie, ale
czy nie potraficie zrozumieć, że nie chcę waszego pierdolonego
darmowego telefonu i waszych pierdolonych darmowych minut?!
Coś niezwłocznie przerwano połączenie. Pewnie uznano, iż jako
bardziej wymagający klient potrzebuję więcej czasu na przemyślenie
swojej niezrozumiałej i jakże pochopnej decyzji, tak więc telefon
oddzwoni w w/w sprawie za kilka dni, jak zresztą robi od miesiąca.
Chwilę później kadra dalej kiwała się w rozumieniu, choć równie
dobrze mogłem im wcisnąć schemat linii berlińskiego metra. W sumie
U-bahn to też elektryczna kolejka. Załączniki były nadspodziewanie
zdekompletowane, na szczęście bystry jak woda w klozecie PO prezesa
skoncentrował całą percepcję na dołączonym do każdego zestawu
długopisie (ostatni gratis z własnej kieszeni, sic!). Dalej dyskusja
zwyczajowo rozwijała się jak papier toaletowy – robiło się szaro, długo
i do dupy. Chyba na moment przysnąłem.
Niespodziewanie poczułem, że placebo chyba zaczyna działać, choć to
przecież lek identyczny z jego brakiem. Postrzeganie otoczenia
stopniowo zawęziło się do jednego prawdziwego wymiaru otaczającej mnie
przestrzeni samonapędzającej się siłą bezwładu. Coraz głośniej zewsząd
dobiegały wszelkie warianty możliwych rozwiązań tego samego równania z
jedną niewiadomą. Wszystko wokół obiektywnie istniejącej rzeczywistości
sprowadzało się tylko do niego. Pośród szalejącego szmeru pokazowych
burz coraz dobitniej zaczęło przebijać się do substancji szarej
zagłuszając inne to samo słowo-wytrych, odmieniane we wszystkich
przypadkach, koniunkcjach, formach, rozkazach, podaniach, przekazach,
protokołach, decyzjach, trybach służąc nieznanym celom jakiejś
monstrualnej, toczącej się własnym życiem machiny:
- (..) Od rana do wieczora to samo. Przyciskam przyciski i gówno z tego mam.
- Muszę wypracować sytuację, kiedy będę przychodził i wychodził,
wciskał jeden przycisk, a on sam już będzie przyciskał kolejne
przyciski.
- To nie takie proste. Kiedy przyciskasz sam, wiesz co i jak, gdzie przyciskasz i masz święty spokój.
- Nie wiesz, jak się wciska przyciski, kiedy ciebie nie ma. Może nikt ich nie wciska?
- Boję się, że mi rozpierdolą moje nowe przyciski.
- Dzisiaj szef mnie przycisnął.
- Mi powiedział, że nie dociskam przycisków i nie na tym polega przyciskanie. A jak nie chcę to nie muszę przyciskać.
- Mi znowu powiedział, że za wolno przyciskam. Ja nie walę
bezmyślnie jak automat w przycisk, muszę wiedzieć, który, kiedy i jak
przycisnąć. - Po jakimś czasie bez przycisków można oszaleć. Włóczyłem się po domu szukając czegoś do przyciskania.
- Nie będą przyciskać przycisków i już! Wszystko przez te związki,
rujnują państwo, bo oni będą przyciskali jak chcieli. A głównego
naciskającego nie można przycisnąć, bo założył blokadę na przyciski.
-Wiadomo, że będzie walczył z każdym przyciskaniem, poza przyciskaniem pasa. Na tym przecież polega jego przyciskanie.
- Znowu zapłacą wszyscy, którzy przyciskają przyciski (..).
Kiedy wszyscy byli już pochłonięci analizowaniem przyciskania
przycisków wyszedłem przez nikogo niezauważony z sali konferencyjnej i
przyspieszając skierowałem się do windy. Niespodziewanie ręka
wyciągnięta w stronę pulpitu sterującego zastygła w powietrzu tuż przed
guzikiem z napisem parter, aby chwilę później zablokować automatycznie
zamykane drzwi. Jakby z wyrzutem pneumatyczne zawiasy sapnęły słysząc
ze zdziwieniem coraz odleglejszy stukot pieszo pokonywanych schodów.
|
| |
Wynik głosowania: 4.18 Głosów: 11

| |
|
| "Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 48 | Szukaj |
|
| | Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść. |
R E K L A M A
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez stf dnia 25-12-2009 o godz. 10:29:35 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Tytuł i podtytuł znakomite.
Fragment pierwszy – jest błyskotliwie, choć widać wysiłek, by było nadzwyczaj błyskotliwie. Od razu we mnie cień obawy, że to może być wysiłek męczący i dla mnie. Dialog z teściem jest super.
Fragment drugi, apteczny – inteligencja skrzy się nadal. Pojawia się drugi cień – nadmiar przekleństw w przeliczeniu na ilość znaków i skakanie na pochyłe, moherowe drzewo. Ostatnie dwa zdania za słabe, jak sądzę.
F3. Dowcip ze szczurem rzeczywiście niezbyt świeży, ale mnie jednak ciągle bawi...Choć może warto było jakoś tak z kreatywną przeróbką? Charakterystyka Jaktoka ciekawa, bo nie jest jednostronna na odlew, jak opis innych osób – traktowanych zresztą ze zdumiewającą agresją. Mnie to zniechęca do czytania, ale pociąga jednak błysk, który trwa. Choć już się obawiam, że ewentualny rozwój wątku alkoholowej integracji będzie jałowy jak prawie zawsze.
F4. Rozważania o życiorysach znakomite. Na końcu siadło, bo alternatywny schemat cv pachnie nazbyt licealnym dowcipem.
F5. Znowu zaczyna się zdaniem, które ma powalić dowcipną kreatywnością... W rozmowie telefonicznej agresja, która już mieści się w patologii. Jeżeli to tylko efekciarstwo, to mogę czytać dalej. Pisanie, że ktoś jest bystry jak woda w klozecie, to już jednak wejście na teren gimnazjalny. Niemniej talent do pisania nadal przebija się przez te mgły.
F6. Ballada o przyciskaniu dobra. Zakończenie znakomite.
Duży potencjał autorski, dobry pomysł, umiejętność pisania, zbyt duża chęć epatowania siłą wyrazu, zbyt płaski bohater, który jednak łapie w ostatnich zdaniach jakiś ciekawszy wymiar (jak stróż w boże ciało – mógłby w słabszej części swego talentu napisać autor).
Przeczytałem z zaciekawieniem. Chętnie przeczytam coś jeszcze...
Miłych Świąt!
stf |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 31-12-2009 o godz. 01:30:22 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Na chuk mi taka analiza, ale danke, piszę prozę jak uważam, jak już ją napiszę obchodzę jak gówno, nie wracam w to samo miejsce. szcześliwgo nowego roku
ryba |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez stf dnia 25-12-2009 o godz. 10:27:45 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Tytuł i podtytuł znakomite.
Fragment pierwszy – jest błyskotliwie, choć widać wysiłek, by było nadzwyczaj błyskotliwie. Od razu we mnie cień obawy, że to może być wysiłek męczący i dla mnie. Dialog z teściem jest super.
Fragment drugi, apteczny – inteligencja skrzy się nadal. Pojawia się drugi cień – nadmiar przekleństw w przeliczeniu na ilość znaków i skakanie na pochyłe, moherowe drzewo. Ostatnie dwa zdania za słabe, jak sądzę.
F3. Dowcip ze szczurem rzeczywiście niezbyt świeży, ale mnie jednak ciągle bawi...Choć może warto było jakoś tak z kreatywną przeróbką? Charakterystyka Jaktoka ciekawa, bo nie jest jednostronna na odlew, jak opis innych osób – traktowanych zresztą ze zdumiewającą agresją. Mnie to zniechęca do czytania, ale pociąga jednak błysk, który trwa. Choć już się obawiam, że ewentualny rozwój wątku alkoholowej integracji będzie jałowy jak prawie zawsze.
F4. Rozważania o życiorysach znakomite. Na końcu siadło, bo alternatywny schemat cv pachnie nazbyt licealnym dowcipem.
F5. Znowu zaczyna się zdaniem, które ma powalić dowcipną kreatywnością... W rozmowie telefonicznej agresja, która już mieści się w patologii. Jeżeli to tylko efekciarstwo, to mogę czytać dalej. Pisanie, że ktoś jest bystry jak woda w klozecie, to już jednak wejście na teren gimnazjalny. Niemniej talent do pisania nadal przebija się przez te mgły.
F6. Ballada o przyciskaniu dobra. Zakończenie znakomite.
Duży potencjał autorski, dobry pomysł, umiejętność pisania, zbyt duża chęć epatowania siłą wyrazu, zbyt płaski bohater, który jednak łapie w ostatnich zdaniach jakiś ciekawszy wymiar (jak stróż w boże ciało – mógłby w słabszej części swego talentu napisać autor).
Przeczytałem z zaciekawieniem. Chętnie przeczytam coś jeszcze...
Miłych Świąt!
stf |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez ecz dnia 21-12-2009 o godz. 14:54:52 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Qrde, u mnie w robocie też to tak wygląda, ponadto prezio opowiada kilka zdań o każdym pracowniku (co roku mówi to samo), co jest strasznie nudne i długo trwa, notorycznie mnie pomijając (mam podejrzenie, że po prostu nie pamieta, jak mam na imię, ale spoko, jestem z zamiejscowego oddziału, więc niech tam).
Pozdrawiam |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 20-12-2009 o godz. 22:07:05 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | na wojnie jaja mozna stracić, dlatego nie walcze |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez JacAr (jacar@epistola.pl) dnia 13-12-2009 o godz. 16:43:59 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.maddogowo.cba.pl | jeśli mam być szczery - za gęste.
przypomina wytwór kucharza, który zapomniał, że pieprzy się do smaku, a nie dla ilości pieprzu.
prawdę mówiąc, jest tak gęste, że trudno przebrnąć do końca.
ale jeszcze jedna rzecz mnie zadziwia - albo zupełnie wypadłem z rytmu albo wypadli zeń komentujący. bowiem przypadłośc tekstu, o której wspominam, jest dosyć widoczna na pierwszy rzut oka. zatem, droga rybo - albo ci cukrują, albo to ja nie mam racji.
pozdrawiam nieodmiennie serdecznie
i zachęcam do oszczędności.
j |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 0) przez Anonimus dnia 15-12-2009 o godz. 19:24:16 | | albo utwór za gęsty, albo czytelnik za rzadki :))) |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Sheisebrick (sheisebrick@fabrica.civ.pl) dnia 09-12-2009 o godz. 16:38:57 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Zacne. Jak zwykle zresztą - zawsze byłem fanem tekstów tego autora, pod warunkiem że nie były z tych pociętych na linijki.
Świetne, dowcipne opowiadanie, wielka przyjemność z czytania, szkoda że tak mało. tyle mogę powiedzieć.
dzięki
m.~
p.s. ryba a czytałeś coś Christophera Moore'a ? Koleś może nie jest wybitnym (reklamy na okładkach że jest drugim Jonatanem Swiftem to oczywiście tylko hłyt mantetindowy) ale bardzo śmieszne te jego książki. Ciekawostką dla mnie jest tylko fakt, że facet chyba znalazł złoty patent na pisanie - trzaska powieść za powieścią i wszystkie trzymają dokładnie ten sam poziom (całkiem przyzwoity). Może by się warto dowiedzieć czy ma jakieś seminaria "jak zmotywować się do pisania" czy coś w ten deseń, co? :) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 10-12-2009 o godz. 18:43:39 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Ooo, więc to nieprawda że wstąpiłeś do karmelitów?;)
Te pocięte na linijki to wiersze kal sadze. Bo prozę jakąś pociętą też bym gdzieś znalazł, aczkolwiek, co do zasady podzielam zdanie Szajsem. Tylko do tego trzeba mieć czas i ołów pewnej części ciała.
Moore’a nie miałem szczęścia czytać, ale jakaś |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Wabigon dnia 09-12-2009 o godz. 12:50:18 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | tekst tryska inteligencją do tego stopnia, że momentami zalewała mi intelektualne oczy i musiałem czytać wolniej żeby nic nie przeoczyć; mimo to oceniam, że chyba jednak nie jest zbyt gęsty,
filozoficzny wątek placebo rozegrany bezbłędnie i chyba do granic możliwości, ciągnąc go dalej można by się zakiwać jak czasami Gigss,
„globulki stosować dopochwowo, czy doustnie” znane niestety z wielu dowcipów od 1986 albo dawniej, w bardziej finezyjnej wersji brzmi „ stosować doustnie czy dowcipnie ?’
„odwalony jak szczur na otwarcie kanału”, w odróżnieniu od komentujących ja nigdy tego nie słyszałem, więc dla mnie odkrywkowe,
„niewyróbkę temporalną” trochę przekombinowane ale nie razi,
opis uczestników /u mnie to się nazywa briefing i trwa godzinami/ bardzo dobry, a Jaktok rewelacyjny,
CV znakomite, niby pomysł prosty, a ja nigdy na niego nie wpadłem.
Ale największą wartością tego opowiadania jest sposób narracji, niełatwy w użyciu, ale bardzo nośny. Niełatwy bo grozi wpadkami, których’ś Rybo zręcznie uniknął.
Co byś taką narracją nie napisał, czytelnik będzie czytał bez najmniejszej szansy na oderwanie się od tekstu, nie przeszkodzi mu w lekturze eksplozja bomby za oknem, nie wspominając nawet o gderającej teściowej.
Mikroskopowo tekst jest o bardzo wielu, bardzo ważnych sprawach, makroskopowo o niczym, poza beznadziejnością życia. A to od wielu lat zawsze świeży temat.
Moim zdaniem dwie czerwone, bez cienia zieleni, bo w sumie chociaż napisane na wesoło, to nie sposób nie zauważyć, że tekst jest bardzo smutny, zupełnie jak współczesne „wesołe życie”; a to właśnie największa zaleta tego ryboszlochu, takiego "płaczu przez śmiech".
pozdr. |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 10-12-2009 o godz. 20:58:37 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Qrde, jak wysilam się na brainiaka wychodzę na maliniaka, kiedy jest odwrotnie wychodzi, że myslę. To chyba przez te wszystkie k...;) Globulki były rzeczywiście drętwym grypsem sprzed 2 dekad, się chyba wytnie. Ad szczura też byłem zaskoczony znajomością tego tekstu, zważ jednak na specyficzny typ wrażliwości wielu użytkowników fl. Niewyróbka temporalna wyskoczyła, ponieważ uznałem za uwłaczające i zbyt normalne coś a la „spóźniłem się”;) z Jaktokiem było akurat łatwo-nie jest postacią stricte literacką.
Odnośnie narracji - może w takiej formie zatem należałoby przetłumaczyć biblię? „A wtedy On też, syn barmana rzekł - Happy hours (..)”. Modus operandi w tym szerokim znaczeniu faktycznie wydaje się niewyczerpany do końca;) generalnie taka chyba była intencja Wabigonie, rozśmieszyć ale i zmusić do jakiejś refleksji. Zaczynają mi się podobać pozytywne komenty, to chyba niezbyt dobrze, tak więc wdzięczy będę zawsze za zjechanie lub pojechanie przynajmniej po jakimś fragmencie;)
vice versa |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 0) przez Anonimus dnia 08-12-2009 o godz. 18:27:27 | | zerknijcie na priva ryba |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez tsole (tsole@wp.pl) dnia 08-12-2009 o godz. 13:40:39 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.tsole.prv.pl http://tsole.salon24.pl/ | Wyeksploatowane wisty osłabiają ten skądinąd jajcarski tekst. Do "szczura” dorzuciłbym tu jeszcze "rozwijała się jak papier toaletowy – robiło się szaro, długo i do dupy" oraz "bystry jak woda w klozecie".
Najbardziej podoba mi się końcówka. Może placebo podziałało także na mnie? |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 08-12-2009 o godz. 16:00:35 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | niezbyt porywająca była rzeczywistość otaczająca w danym momencie peela, trudno żeby jego przemyślenia kroczyły jakąś nowatorską drogą. Jak mawiał klasyk: „ jak może mi się podobać piosenka, którą słyszę po raz pierwszy”;) ale faktycznie drętwe
placebo działa tylko wtedy kiedy wiesz, że nie działa;) |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez AgnieszkaW dnia 08-12-2009 o godz. 00:30:33 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Dekadencja tekstu ma działanie terapeutyczne:)
Zastanawiałam się, czym zastąpić owego szczura na otwarcie kanału i wymyśliłam tylko byka na inseminację, ale to cienkie jest.
pozdr.
A. |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 08-12-2009 o godz. 08:31:47 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | można potraktować go jako swoistego rodzaju ablucję;) nie tyle cienkie, ile nie dla wszystkich transparentne, ale zgadzam się że należy obrażać w sposób wyszukany;)
vice versa |
|
|
OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ (Ocena czytelników: 1) przez Redakcja dnia 07-12-2009 o godz. 18:49:20 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Cóż tu dużo mówić, czym tu uzasadniać oznaczenie?
Tekst jest bardzo dobry, po prostu. Rybę (chwilami) wolę jako prozaika, choć nie ukrywam (momentami podobno nadmiernej) fascynacji jego poezją. O prozie Ryby pisałem przy okazji "Dzikiego wina Akademosa", przy okazji "Turbulencji" - odpowiednie linki:
http://fabrica.iq.pl/artykul,27740.html
http://fabrica.iq.pl/artykul,25571.html
Z ukłonami i szacunkiem
Des |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 19:51:04 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | jest wulgarny, prostacki, a podmiot liryczny to skrajny egoista, wichrzyciel, nihilista, socjalista, cynik, pijak, dekadent zapatrzony w wyimaginowane cierpienie i zakamuflowany renegat dla wygodnictwa udający zdrową tkankę narodu. Tekst nie kształtuje postaw obywatelskich |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ (Ocena czytelników: 1) przez Redakcja dnia 07-12-2009 o godz. 20:18:55 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Hm.
Zdecydowanie nie jestem socjalistą. Ale pijakiem, egoistą (to najważniejsze) i wrogiem postaw mających na celu kształtowanie postaw obywatelskich jak najbardziej. Pewnie (między innymi) tak mi się opowiadanie spodobało;-)
Szacun niezmienny
Des |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez sleepyhead dnia 07-12-2009 o godz. 10:29:16 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Świetne! :-))) Do czerwonej gwiazdki, która zapewne się pojawi ;-) dodałabym i zieloną :) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 11:38:12 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | i jeszcze dwie czarne;) kilka fragmentów miało być transparentnie kursywą, ale jakoś mnie to przerosło |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 07-12-2009 o godz. 10:09:01 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | :)))
Ryba, Ty łosiu jeden!!
Poza jednym drobnym zastrzeżeniem do zużytego już nieco szczura na otwarciu kanalu, to ja nie mam pytań o rażące naruszenie czerwonej równowagi.
Się zastanawiałam, ile miesięcy mi przyjdzie czekać na Rybią prozę, a tu proszę.. wcale się nie spóźniła prawie (no, takie zwyczajowe dzień dobry, jakże mi miło etc. to pryszcz przesz na jaktokowym nosie, nie?) :) Gratule. Idę wysmarkać nochal, mi się oczy spociły na tej stypie ;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 11:34:00 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | ale mniej zużyty niż stróż w boże ciało;) do prozy czasem trzeba dojrzeć, żeby móc coś dojrzeć, zresztą to nie jest śmieszne tylko tragiczne;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 07-12-2009 o godz. 11:36:34 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Przesz mówię, że stypa mi oczy spociła - nie dojrzałeś? ;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 11:41:42 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Bo to twór satyryczny z elementami dramatu. Człowiek jest stworzony do wyższych jak praca celów;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 07-12-2009 o godz. 11:47:13 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | ..a nie dramat elementarnie satyryczny?? Poczytam jeszcze od tyłu, żeby sie upewnic, powinno zadziałac w tym przypadku ;)
Swoją droga, strach pomyśleć, co będzie jak dojrzejesz do opisu celów wyższych... |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 07-12-2009 o godz. 18:57:19 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | zaczyna się zazwyczaj od niepokalanych poczęć.. Wy będziecie prekursorami w większym znaczeniu, płeć w tym przypadku ma znaczenie. |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 19:37:04 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Żadnych niepokalanych poczęć, grzechów pierworodnych czy innych bzdur kapłańskich. Żadnego cierpienia i żadnego łażenia na kolanach z wyciem, że to moja wina. Żadnych pośredników. Może chwycić |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 20:00:20 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Najwyższy Kapłan musi mieć wszystko pod kontrolą;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez flamenco (kate-1979@gazeta.pl) dnia 07-12-2009 o godz. 20:13:40 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Juz tak nie szpanuj, te metr pięćdziesiąt w kapeluszu, to jeszcze nie himalaj.. :P No, chyba że szpilki włożysz, faktycznie masz je imponujace ;) |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ? (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 07-12-2009 o godz. 20:40:02 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | i dlatego muszę szukać innych obszarowo znaczeń dominacji |
|
|
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez blackgrzywa (blackgrzywa@wp.pl) dnia 10-01-2010 o godz. 13:01:11 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://ikarvotumseparatum.wordpress.com/ | Bardzo dobry tekst. Lubie takie kawałki dla o "ludziach pracy". Często zapowiadają się dobrze a ostatecznie stają się tendencyjne i przewidywalne i po prostu nudne (tak jak u Jakuba Małeckiego na przykład), tutaj udało się pisząc o codzienności zrobić to w sposób błyskotliwy. Fragment o alternatywnym cv rozbawił mnie do łez, pozostałe części tekstu na przemian śmieszne, straszne albo i śmieszne i straszne. Jak czytałem przychodziły mi na myśl obrazy Koterskiego, a to bardzo dobre skojazenie, bo lubie takie klimaty i to bardzo.
Po części zgadzam się z Jacarem, że w tekście jest miejscami trochę za gęsto, ale i tak na tle tego co widuję na fabryce opko wypada rewelacyjnie. |
Re: OGÓLNA TEORIA PRZYCISKANIA /opowiadanie/ ** (Ocena czytelników: 1) przez Ryba dnia 14-01-2010 o godz. 10:19:41 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | dziękować. Chciałem chyba właśnie taki nastrój złowieszczej groteski wywołać |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2009
e-mail: redakcja{małpiatka}portalliteracki.pl"
|
|
Zalecane rozdzielczości: 1024x800 do 1280x1024.
Strona zgodna z Opera (od 5), Mozilla (od 0.9.5) Netscape (od 5) oraz IE (od 4), ale IE lepiej nie używać.
|
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.
Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the . PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the .

|
| |
|